środa, 25 listopada 2009

Transport

Po tygodniach niepewności mamy odpowiedź: do Kopenhagi jedziemy sobie, pożyczonym przez życzliwego człowieka, który widocznie za słabo mnie zna, Mercedesem MB100.

Dzieje się tak ku radości jednego z Marcinów, który umyślił sobie zabrać fortepianino.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz