Wyjeżdżamy na początku stycznia. Chyba pierwszego, czy drugiego. Więc jest już najwyższy czas na rozpoczęcie szukania mieszkania.
Po wielokrotnym upominaniu się o miejsce w bursie Jezuitów i wielokrotnym nas ignorowaniu postanowiliśmy wziąć sprawy we własne ręce.
Standardowo - ogłoszenie o tym, że chcemy coś wynająć no i czekamy na propozycje.
Propozycja 1. Gorąca 23-letnia Hiszpanka:
Sylvia mieszka samotnie w mieszkaniu pozostawionym jej przez jej ojca. Mieszkanie to ma 4 pokoje w jednym miałaby mieszkać Hiszpanka, a w pozostałych trzech my. Do tego kuchnia (w pełni wyposażona) no i oczywiście łazienka. A wszystko to w cenie (Uwaga!) 300 EUR od osoby. "Właściwie nie ma co się zastanawiać" - powiedzieliśmy po otrzymaniu tej oferty. Dodatkowo mieszkanie jest bardzo blisko Instytutu Nielsa Bohra.
Pojawiła się jeszcze inna oferta:
Propozycja 2. Gorąca 23-letnia Włoszka (Tak dokładnie dwie młode kobiety się o nas biją!):
Mail od Włoszki był prawie identyczny jak mail od Hiszpanki. Jedyną różnicą było to, że w mieszkaniu czekała na nas dodatkowa atrakcja - basen. Tak dokładnie basen, z którego moglibyśmy oczywiście korzystać. I to wszystko w cenie 280 EUR od osoby. Co najśmieszniejsze mieszkanie to jest jeszcze bliżej Instytutu (ok. 100m) niż mieszkanie Hiszpanki. W celach instruktażowych przedstawiamy jedno ze zdań z maila Włoszki:
"Am confidently assuring you that you will be more than satisfied when you come into the flat ..."
Właściwie żyć nie umierać można by powiedzieć. Ale w tym miejscu pojawia się oferta, dzięki której odkryliśmy w sobie duszę detektywa.
Propozycja 3. Łukasz S.
Jeszcze lepsza mieszanka. Polak, który urodził się w Szkocji, ale posiadający mieszkanie w Kopenhadze. Warunki mieszkaniowe zbliżone do propozycji Włoszki czy Hiszpanki, no ale oczywiście w ramach czynszu w wyposażeniu podstawowym w mieszkaniu nie byłoby żadnej 23-latki. Żeby wyglądać bardziej wiarygodnie Łukasz S. (24, oczy piwne) przesłał nam skan "swojego" dowodu osobistego. Postanowiliśmy jednak sprawdzić owego w największej ogólnodostępnej bazie danych o Polakach - NK. Okazało się, że rzekomy Szkot nieznający języka polskiego skończył w międzyczasie Szkołę Podstawową oraz Liceum Gastronomiczne w S. Dodajemy jeszcze, że w szkołach tych nie odbywają się zajęcia dla uczniów angielskojęzycznych. Wspinając się na wyżyny sprytu wysłaliśmy wiadomość poprzez wspomniany portal NK do prawdziwego Łukasza S. z pytaniem o mieszkanie. Otrzymaliśmy odpowiedź:
"Jakie k***a mieszkanie?"
W ten sposób zdekonspirowaliśmy oszusta, który chciał wyłudzić od nas pieniądze.
Dodamy, że w międzyczasie odezwali się Jezuici, więc zdecydowaliśmy się na jedyną pewną ofertę.
Po wielokrotnym upominaniu się o miejsce w bursie Jezuitów i wielokrotnym nas ignorowaniu postanowiliśmy wziąć sprawy we własne ręce.
Standardowo - ogłoszenie o tym, że chcemy coś wynająć no i czekamy na propozycje.
Sylvia mieszka samotnie w mieszkaniu pozostawionym jej przez jej ojca. Mieszkanie to ma 4 pokoje w jednym miałaby mieszkać Hiszpanka, a w pozostałych trzech my. Do tego kuchnia (w pełni wyposażona) no i oczywiście łazienka. A wszystko to w cenie (Uwaga!) 300 EUR od osoby. "Właściwie nie ma co się zastanawiać" - powiedzieliśmy po otrzymaniu tej oferty. Dodatkowo mieszkanie jest bardzo blisko Instytutu Nielsa Bohra.
Pojawiła się jeszcze inna oferta:
Propozycja 2. Gorąca 23-letnia Włoszka (Tak dokładnie dwie młode kobiety się o nas biją!):
Mail od Włoszki był prawie identyczny jak mail od Hiszpanki. Jedyną różnicą było to, że w mieszkaniu czekała na nas dodatkowa atrakcja - basen. Tak dokładnie basen, z którego moglibyśmy oczywiście korzystać. I to wszystko w cenie 280 EUR od osoby. Co najśmieszniejsze mieszkanie to jest jeszcze bliżej Instytutu (ok. 100m) niż mieszkanie Hiszpanki. W celach instruktażowych przedstawiamy jedno ze zdań z maila Włoszki:
"Am confidently assuring you that you will be more than satisfied when you come into the flat ..."
Właściwie żyć nie umierać można by powiedzieć. Ale w tym miejscu pojawia się oferta, dzięki której odkryliśmy w sobie duszę detektywa. Propozycja 3. Łukasz S.
Jeszcze lepsza mieszanka. Polak, który urodził się w Szkocji, ale posiadający mieszkanie w Kopenhadze. Warunki mieszkaniowe zbliżone do propozycji Włoszki czy Hiszpanki, no ale oczywiście w ramach czynszu w wyposażeniu podstawowym w mieszkaniu nie byłoby żadnej 23-latki. Żeby wyglądać bardziej wiarygodnie Łukasz S. (24, oczy piwne) przesłał nam skan "swojego" dowodu osobistego. Postanowiliśmy jednak sprawdzić owego w największej ogólnodostępnej bazie danych o Polakach - NK. Okazało się, że rzekomy Szkot nieznający języka polskiego skończył w międzyczasie Szkołę Podstawową oraz Liceum Gastronomiczne w S. Dodajemy jeszcze, że w szkołach tych nie odbywają się zajęcia dla uczniów angielskojęzycznych. Wspinając się na wyżyny sprytu wysłaliśmy wiadomość poprzez wspomniany portal NK do prawdziwego Łukasza S. z pytaniem o mieszkanie. Otrzymaliśmy odpowiedź:
"Jakie k***a mieszkanie?"
W ten sposób zdekonspirowaliśmy oszusta, który chciał wyłudzić od nas pieniądze.
Dodamy, że w międzyczasie odezwali się Jezuici, więc zdecydowaliśmy się na jedyną pewną ofertę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz