poniedziałek, 29 marca 2010

Półprzewodnik











Wycieczka do Polski udała się znakomicie. Odlatując do Kopenhagi, obcokrajowcy mówili, że dzięki naszym staraniom (i pogodzie, która zrobiła nam wszystkim miłą niespodziankę), zapamiętają Polskę jako kraj niezwykle ciepły i przyjazny.

Na zdjęciach piątkowa wycieczka na Wawel ze mną w roli nielicencjonowanego przewodnika.

środa, 24 marca 2010

W Polsce

Dzięki promocjom Wizzair-a i niezawodmenu wyczuciu czasu przez Andrzeja, od 24 do 27 marca gościmy w Polsce.

PS. Wreszcie normalny chleb, ach! Ile go cenić trzeba, tylko na emigracji się dowiesz!

poniedziałek, 22 marca 2010

Obiad Kolumbijski

Recenzję z tego spotkania miał wrzucić Marcin F., ale z powodu jego absencji podejmę się trudu relacji.

Oficjalnie nazwa imprezy brzmiała: "Polish physicists trying to cook Colombian dinner". Dokonaliśmy bowiem sprawiedliwego podziału obowiązków: Angela z Kolumbii poprosiła swoją mamę o przesłanie przepisu, a następnie przetłumaczyła go z hiszpańskiego na angielski. My zaś, razem z Julią z Szwajcarii to wszystko gotowaliśmy.

Dla mnie przygotowania do obiadu zaczęły się już rankiem. Trzeba było zrobić zakupy, a następnie upiec 2 ciasta (czekoladowe i malinowo-jagodowe). Po południu przyszła Julia i Angela. Wtedy to przygotowania ruszyły pełną parą. Szatkowaliśmy, cieli, dłubali, smażyli, miętosili, aż wreszcie uzyskaliśmy mniej, lub bardziej spodziewane efekty.



Żeby nie popadać w samozachwyt, to trzeba dodać, że z ryżu zrobił się kleik, a ryba porozwalała się podczas pieczenia. Tylko smażone banany i sałatka cebulowo-awokadowa wyszły takie, jakie miały wyjść.

Małe opóźnienie, czyli zeszłotygodniowa wycieczka do ogrodu botanicznego

Zdecydowani podziwiać uroki oranżerii i palmiarni w kopenhaskim ogrodzie botanicznym, ruszyliśmy w zeszłą niedzielę wraz Marcinem F. przez zaskakująco słoneczne miasto, aby dotrzeć w sam raz na krótkie (bo godzinne) otwarcie szklarni.

Mile zaskoczeni temperaturą i nasłonecznieniem weszliśmy w parne pomieszczenia oranżerii i palmiarni, żądni estetycznych doświadczeń tak i wzrokowych, jak i zapachowych. W tej kwestii Kopenhaga nas nie zawiodła.

Wpierw mieliśmy okazję podziwiać palmiarnię - kilkunastometrowe pomieszczenie na palnie koła, z antresolą na wysokości jakichś dziesięciu metrów. Zarówno z dołu, jaki i z góry widok był przytłaczający - morze zieleni, zespolone drzewa lasów tropikalnych z całego świata, mocno oświetlone przez przeszklone ściany (filmy numer 1 i 2).

Następne były dwa mniejsze pomieszczenia - rośliny wodne (film 3) z małym stawikiem pełnym ryb - i rośliny śródziemnomorskie (film 4), między innymi z drzewkami pistacjowymi (zarówno żeńskim jak i męskim.

Na koniec pozostały nam najbardziej niedostępne atrakcje - otwarte tylko trzy razy w tygodniu po godzinie (oczywiście nie tej samej) szklarnie - z kaktusami i z orchideami.

środa, 17 marca 2010

Przestaliśmy sie obijać

Przestaliśmy się obijać i zaczęliśmy się uczyć. Tym też można tłumaczyć znikomą częstotliwość aktualizacji bloga. Niemniej w sobotę planowany jest polsko-kolumbijsko-szwajcarski obiad na 20 osób. Pojawią się więc jakieś nowe zdjęcia.

niedziela, 14 marca 2010

Jasnowłosa vs basistka...



... i inne atrakcje Kopenhagi (wnętrze Kopenhaskiej palmiarni).

poniedziałek, 8 marca 2010

Na dzień kobiet

Wszystkim naszym kochanym koleżankom, życzymy wszystkiego najlepszego. I w dowód uznania, obdarzamy tym oto kwiatkiem w postaci parametrycznej.

niedziela, 7 marca 2010

Bug się rodzi...

Chyba znalazłem buga w kompilatorze gcc-4.3.2. No, może za dużo powiedziane. Pewną niekonsekwencję.

Przykład: oto kod, który nic nie wyświetli na ekranie:

    if(0) for(;;) if(1) ;
    else if(1) printf(":)\n");

Natomiast jeśli dodasz w 1 linijce nawiasy, to dostaniesz buźkę ":)"

    if(0) for(;;) { if(1) ; }
    else if(1) printf(":)\n");

Z tego, co się uczyłem, po if oraz po for można napisać 1 komendę i nie trzeba używać nawiasów. Czyli pierwszy i drugi przykład powinny dawać ten sam wynik. A nie dają.

Zdumiewające!

Sprawdziłem że:
- coś takiego działa:

    if(1) for(int i=0; i<1; i++) if(1) printf(":)\n");

- oraz coś takiego działa:

    if(0) for(;;) ;
    else if(1) printf(":)\n");

Czyli tylko jak połączysz te 2 przypadki razem i napiszesz to co w pierwszym przykładzie, kompilator gubi się w kolejności wykonywanych operacji. I trzeba użyć nawiasów, żeby mu pomóc.

piątek, 5 marca 2010

Ogród botaczniczny

Eskapady wolnego tygodnia ciąg dalszy. W czwartek marca czwartego dnia, wybraliśmy się z Marcinem F. do ogrodu botanicznego.

Absencja Marcina A. zaczęła nas powoli martwić, ale, ponieważ w bajkach wszystko dobrze się kończy, wyszło na jaw, iż ów programował sobie. Półtorej doby czy coś w tym stylu. Zbiór studentów fizyki z Krakowa będących na wymianie w Kopenhadze minus zbiór jednoelementowy {Marcin Abram} zaczyna źle się czuć z powodu lenistwa, które najwidoczniej uprawia.

Wracając jednak do ogrodu, który jest kolejną atrakcją nie wymagającą obciążania budżetu, to odkryciem nie było, że zimą na zewnątrz oglądać co nie ma. A że oranżerie są czynne tylko w czwartki, soboty i niedziele od 1 do 2 po południu (kaktusy) i od 2 do 3 (orchidee), to pozostał nam uroczy spacer alejkami, wraz z parką ośmioletnich bąbli wołających za nami po duńsku (pewno i obraźliwości, ale któż wie)...

Państwowe muzeum sztuk

W pędzie ku samodoskonaleniu, zatraceni w masochizmie w środę 3 III wybraliśmy się wraz z Marcinem F. do Państwowego muzeum sztuk. Ot typowy XIX-wieczny budyneczek z XXI-wieczną dobudówką (jak pięść do oka). Lecz sztuka średniowieczna, renesansowa, czy choćby ta z Baroku w niczym nie umywały się do arcydzieł nowoczesności, takich jak "Dzieło w ośmiu częściach" składające się z 8 kupek soli, czy "Patriotyzm": Ostatecznie jednak zarówno zabawa, jak i doznania estetyczne były niezwykłe, a stosunek jakość/cena dąży do nieskończoności (choć to akurat zasługa darmowych biletów).

Polski obiad v2.0

Nie chcąc tracić cennego tygodnia wolnego, w chwili szaleństwa ugotowaliśmy obiad i zaprosiliśmy gości. Niestety - misja nie robienia z siebie idioty została wykonana w 100% tylko przez Pana Abrama.


Co więcej - nie możemy nawet dowartościować naszych męskich dum i tłumaczyć tego zachowania alkoholem.

środa, 3 marca 2010

Naprawa roweru

Pisałem już (1 marca), że mój rower odmówił posłuszeństwa. Gdy zaprowadziłem go do mechanika, ten stwierdził, że to poważna awaria, oraz że naprawa jej zajmie mu 3 dni i będzie mnie kosztować co najmniej 400 koron.

Stwierdziłem, że zanim zdecyduję się na ostateczność (tj. wydanie MOICH pieniędzy!), spróbuję poradzić sobie z tym problemem SAM.

Przyjrzałem się uszkodzeniu i ... remedium okazało się proste. Wystarczyło rower UMYĆ. Teraz wszystko się kręci jak trzeba.

wtorek, 2 marca 2010

Plaża na Amager

Pełni dobrych chęci, wyruszyliśmy dziś po przygodę, czyli zobaczyć mityczne plaże w Kopenhadze. Niestety, mój błąd spowodował, że trafiliśmy na plażę na Amager. Mimo to okazja by podziwiać morze (też), Malme (w oddali) i most (czasami), lecz przede wszystkim uroczej fabryki, minęła zaskakująco niebezpiecznie przechodząc w zawieruchę.

poniedziałek, 1 marca 2010

Zakład Ekonomii Eksperymentalnej

Zapisaliśmy się jako szczurki doświadczalne do eksperymentu przeprowadzanego w Zakładzie Ekonomii Eksperymentalnej Uniwersytetu Kopenhaskiego. Przez godzinę klikaliśmy myszką kupując i sprzedając wyimaginowane dobra za wcale konkretne pieniądze. Końcowy wynik miał być powiem wypłacony nam po kursie 1:11 w duńskich koronach. Moja dość mało agresywna technika:

      while(time > 0)
{
    x = średnia wartość dywidend za 1 akcję razy liczba tur do końca;
    if (cena kupna akcji < x) kup akcję;
    if (cena spprzedaży akcji > x) sprzedaj akcję;
    else sleep(1);
}

sprawiła, że w godzinę zarobiłem 3740, tj. po przeliczeniu na realne pieniądze, 340 koron.

Niestety mój rower odmówił posłuszeństwa. Mechanik wycenił robociznę na 400 koron. Słowem - szybko przyszło, szybko poszło.

Swoją drogą podczas eksperymentu można było zaobserwować piękną bańkę, która pompowana w ostatnich rundach pękła z hukiem przeceniając akcje ponad dziesięciokrotnie. Nie ma to jak zachowania stadne... Niemniej przez nielogiczność innych graczy, trzymanie się powyższego algorytmu spowodowało, że już w połowie eksperymentu wyprzedałem wszystkie akcje i pozostały czas przyszło mi się tylko nudzić.