czwartek, 11 lutego 2010

Obiad amerykański.

W sobotę odbyło się kolejne spotkanie w stylu - poznajemy smaki świata. Tym razem zajadaliśmy tradycyjne potrawy amerykańskie przygotowane przez Elizabeth.

Przekąska: Kanapki z masłem orzechowym i dżemem. Połączenie muszę przyznać, zrobiło na mnie wrażenie.
Pierwsze danie: zupa do złudzenia przypominająca zwykły rosół. Zagęszczenie makaronu było ogromne. Właściwie trzeba było się natrudzić, żeby znaleźć płyn. W każdym bądź razie - bardzo dobra.
Drugie danie: makaron z serem (nic dodać nic ująć) i pieczeń z mięsa mielonego. Muszę przyznać, że bardzo mi smakowało.
Deser: chocolade cheap cookies z lodami. No cóż. Po prostu bomba.
Nic dodać nic ująć. Bardzo udana kolacja. A po kolacji? Zaprosiliśmy Elizabeth i Claudię do nas na oglądanie filmów. Skończyliśmy oglądać o 7 rano. Zobaczyliśmy 3 czy cztery filmy. Kolejna impreza zaliczona do tych udanych.

1 komentarz:

  1. To ja widzę, że Ty tam ostro imprezujesz ;)
    Marcin - jak zwykle - dusza towarzystwa.

    Monika J.W.

    OdpowiedzUsuń