Dziś, za sprawą Marcina F. zwiedziliśmy od kuchni Rigshospitalet, czyli wielki szpital sąsiadujący z Instytutem Nielsa Bohra. A dokładniej oddział urazowy.
Cała wycieczka trwała 12 godzin (dla nas, jako dla odwiedzających, trochę krócej). Na koniec Marcin F. został wypisany do domu pod warunkiem, że nie spędzi samotnie tej nocy. Ciągnęliśmy zapałki. (Nie)szczęśliwie padło na mnie.
PS. Ostatecznie starcie rower - samochód trzeba ocenić na 0-1 ze szkodą dla roweru. Całość odbyła się na skrzyżowaniu podczas manewru skrętu w prawo. Światło zielone miał zarówno Marcin F. jak i wspomniany samochód. Żywymi nadzieję, że przy rozstrzyganiu winy zaważy miłość Duńczyków do rowerzystów.
Cała wycieczka trwała 12 godzin (dla nas, jako dla odwiedzających, trochę krócej). Na koniec Marcin F. został wypisany do domu pod warunkiem, że nie spędzi samotnie tej nocy. Ciągnęliśmy zapałki. (Nie)szczęśliwie padło na mnie.
PS. Ostatecznie starcie rower - samochód trzeba ocenić na 0-1 ze szkodą dla roweru. Całość odbyła się na skrzyżowaniu podczas manewru skrętu w prawo. Światło zielone miał zarówno Marcin F. jak i wspomniany samochód. Żywymi nadzieję, że przy rozstrzyganiu winy zaważy miłość Duńczyków do rowerzystów.
Pewnoście żywi, ale i żywicie nadzieję.
OdpowiedzUsuńKochany Marcinku!!!!!!!! Dopiero Marek powiedział mi o Waszym blogu i o wypadku. Mam nadzieję, że już Ci lepiej. Bardzo często myślę o Tobie i tęsknię :)
OdpowiedzUsuńMonika J.W.