poniedziałek, 11 stycznia 2010

Podsumowanie tygodnia

Małe podsumowanie tygodnia, czyli co można zauważyć po tygodniu mieszkania w Kopenhadze.

  • W nocy w mieście jest dużo neonów.

  • Dzieci muszą być szczęśliwe dorastając w ojczyźnie klocków LEGO.

  • Duńczycy przy rekordowych (jak na Danię) mrozach (do -10 st. C) dogrzewają się na ulicy.

  • Ma ulicach można znaleźć więcej rowerów niż ludzi.

  • Do tej pory zauważyłem w Kopenhadze tylko jeden rower z grubymi oponami... Mój. Królują typowe rowery miejskie z niską ramą i cienkimi oponami.

  • "Kiosken" znaczy "kiosk". Po za tym kultura grafit jest podobna we wszystkich dużych miastach.

  • W Kopenhadze jest więcej rodzajów dużego ptactwa niż w Krakowie.

  • Instytut Nielsa Bohra wcale nie wygląda imponująco.


Poza tym:
  • Na rowerach jeżdżą wszyscy, począwszy od dzieci w wieku 4 lat, przez kobiety w futrach i kozakach, mężczyzn w garniturach, na starszych babciach i dziadkach skończywszy.
  • Nad morzem NAPRAWDĘ bardzo mocno wieje.
  • Jedyne korki drogowe jakie widziałem, to były korki rowerowe - Kopenhaga jest przejezdna niczym Polska 1 stycznia.


Jako bonus: tak wygląda z zewnątrz klasztor bursa, w której mieszkamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz