Małe podsumowanie tygodnia, czyli co można zauważyć po tygodniu mieszkania w Kopenhadze.
Poza tym:
Jako bonus: tak wygląda z zewnątrzklasztor bursa, w której mieszkamy.
- W nocy w mieście jest dużo neonów.
- Dzieci muszą być szczęśliwe dorastając w ojczyźnie klocków LEGO.
- Duńczycy przy rekordowych (jak na Danię) mrozach (do -10 st. C) dogrzewają się na ulicy.
- Ma ulicach można znaleźć więcej rowerów niż ludzi.
- Do tej pory zauważyłem w Kopenhadze tylko jeden rower z grubymi oponami... Mój. Królują typowe rowery miejskie z niską ramą i cienkimi oponami.
- "Kiosken" znaczy "kiosk". Po za tym kultura grafit jest podobna we wszystkich dużych miastach.
- W Kopenhadze jest więcej rodzajów dużego ptactwa niż w Krakowie.
- Instytut Nielsa Bohra wcale nie wygląda imponująco.
Poza tym:
- Na rowerach jeżdżą wszyscy, począwszy od dzieci w wieku 4 lat, przez kobiety w futrach i kozakach, mężczyzn w garniturach, na starszych babciach i dziadkach skończywszy.
- Nad morzem NAPRAWDĘ bardzo mocno wieje.
- Jedyne korki drogowe jakie widziałem, to były korki rowerowe - Kopenhaga jest przejezdna niczym Polska 1 stycznia.
Jako bonus: tak wygląda z zewnątrz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz