W ostatni dzień przed rozpoczęciem nauki w instytucie Nielsa Bohra, wybrałem się ze znaną już ze wcześniejszych postów Julią do Gliptoteki (Andrzej K. i Marcin F. zostali w kolegium, ponieważ chcieli uczestniczyć w planowanym obiedzie z jednym francuzem).
Gliptoteka została ufundowana miastu przez J. C. Jacobsena [patrz zdjęcie po lewej] (założyciela browaru Carlsberg - dumy narodowej Duńczyków).
Jak to przeczytałem w przewodniku, Jacobsen chciał nauczyć swoich rodaków obcować ze sztuką (wcześniej bowiem byli niechętni muzeom). Wybudował więc w centrum miasta okazały budynek, w którego centrum umieścił małą palmiarnię [patrz zdjęcie po prawej]. Ludzie, stęsknieni zimą za słońcem i zielenią, przychodzili tam, jednocześnie oglądając stojące tam zabytki z Rzymu, Grecji i Egiptu.
Poza pamiątkami sprzed wielu stuleci, w Gliptotece można było znaleźć też współczesne rzeźby (tzn. z końca XIX i początku XX wieku), bardzo jednak klasyczne w swoim wyglądzie.
W Gliptotece można było znaleźć jednak jeszcze jedną wystawę, o tytule "Dialogue - a chair that is up for negotiation", która nawiązywała do niedawnego, kopenhaskiego szczytu ekologicznego. W salach, między zabytkami ze starożytnego Rzymu lub Grecji, znaleźć można było dziwne wyglądające krzesła - pewną próbkę macie poniżej. Najśmieszniejsze były nalepki na co niektórych krzesłach: "Uprasza się nie siadać". Faktycznie, sztuką jest zrobić krzesło, które nie jest dość wytrzymałe, aby na nim można było usiąść.
W Gliptotece można było znaleźć jednak jeszcze jedną wystawę, o tytule "Dialogue - a chair that is up for negotiation", która nawiązywała do niedawnego, kopenhaskiego szczytu ekologicznego. W salach, między zabytkami ze starożytnego Rzymu lub Grecji, znaleźć można było dziwne wyglądające krzesła - pewną próbkę macie poniżej. Najśmieszniejsze były nalepki na co niektórych krzesłach: "Uprasza się nie siadać". Faktycznie, sztuką jest zrobić krzesło, które nie jest dość wytrzymałe, aby na nim można było usiąść.
Jeszcze słowo o pogodzie. W Dani od kilku dni dość mocno śnieży (nawet jak na warunki Polskie). Mimo dość sprawnych służb miejskich (trzeba to im przyznać - przynajmniej w centrum dają sobie radę) drogi stały się ciężko przejezdne. Na ulicach jednak ciągle dużo rowerów - kocham to miasto :D.
Na koniec małe porównanie. W Dani nawet panowie żule mówią z po angielsku lepiej niż niejeden wykształcony Polak. Zdjęcie jednemu z nich zrobiłem podczas kupowania kartki pocztowej (tak, tak - za niedługo powinniśmy jedną wysłać do WFAiS, na tablicę 4. roku).
W ramach usuwania wojen komentarzowych, krótkie podsumowanie:
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=3HrSN7176XI
Ci panowie na zdjęciu nie wyglądają jak żule.
OdpowiedzUsuńPrzynajmniej to piwo w ręce mnie nie przekonuje.
Ta po prawej to kobieta - przypadkowy przechodzień. Ten po prawej - faktycznie. Wygląda bardzo porządnie. Może przez fakt, że w Danii jest dopuszczalne picie w miejscach publicznych, źle oceniłem tą osobę. Choć przyznaj, że ta jego zła broda jest podejrzana...
OdpowiedzUsuń