Zachęceni poprzednim sukcesem, postanowiliśmy każdego tygodnia wybierać się na jeden koncert jazzowy (a dokładniej na jazz session).
Żeby nie ograniczać się tylko do jednego lokalu, wybraliśmy się do nowego miejsca o nazwie La Fontaine. Poza mną, Marcinem F. i Julią, była razem z nami matka Julii - postanowiła
przyjechać ze Szwajcarii i
odwiedzić córkę. Przy okazji zaś wykorzystać urlop i okrążyć rowerem Danię*. Niesamowita kobieta, trzeba przyznać. I do tego bardzo miła.
Co do samej muzyki, stwierdziliśmy, że to jeszcze lepsze miejsce niż poprzednie. Musimy się tam jeszcze wybrać!
----------------------
* - trzeba dodać, że w tym czasie temperatura w Danii utrzymywała się na poziomie +5 stopni. Jednego dnia zaś zdarzyła się nawet śnieżna zadymka.
Co do samej muzyki, stwierdziliśmy, że to jeszcze lepsze miejsce niż poprzednie. Musimy się tam jeszcze wybrać!
----------------------
* - trzeba dodać, że w tym czasie temperatura w Danii utrzymywała się na poziomie +5 stopni. Jednego dnia zaś zdarzyła się nawet śnieżna zadymka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz